poniedziałek, 26 grudnia 2016

50 Twarzy...?

 Muszę chodzić do psychiatry ze względu na stwierdzone sama nie wiem nawet co, zaburzenia impulsywno-agresywne oraz parę innych czynników. Przede wszystkim dlatego iż nie radzę sobie z samą sobą. W ostatnią sobotę (dla mnie to wczoraj), mój dzień był okropnie chaotyczny. Rano wstałam i zrobiłam śniadanie rodzeństwu które przyjechało na weekend. Następnie pojechałam na umówioną wizytę. Dość polubiłam się z kobietą która się mną zajmuje. A teraz nawet nie pamiętam jej imienia. Potwierdziła coś co stwierdziło wcześniej już mnóstwo osób. Mam tak zwane 50 twarzy. Każdemu pokazuję siebie z trochę innej strony a niektóre rzeczy ukrywam. Dla Moich opiekunów jestem pyskatą nastolatką bez większych celów i wartości, według nich myślę tylko o sobie, facetach i kosmetykach. Czasami chcę im pokazać jaka jestem naprawdę ale najzwyczajniej w świecie mi się to nie udaje. Dla ludzi w szkole jestem dziewczyną z elity, która przeszła co nieco, ma swoje za uszami i powinno się mieć do niej szacunek. Celowo nie wypracowałam siebie takiej w ich oczach. Po prostu chwilami byłam agresywna, arogancka no i mam swoje znajomości. W szkole podobno dzielą się ludzie na trzy grupy: bojący się mnie, lubiący lub po prostu są w stosunku do mnie obojętni. Raczej nie mam zamiaru tego zmieniać. Dla bliższych znajomych jestem wariatką która ma uczucia, sporo przeżyła ale chce korzystać z życia i się bawić. Dla moich chłopaków byłam naiwną dziewczyną którą łatwo wykorzystać ponieważ szuka jakiegokolwiek oparcia. Dla brata jestem starszą siostrą która z nie do końca mu znanych powodów mieszka gdzie indziej. Dla swojej mamy najzwyklejsza gówniara która narobiła jej kłopotów przez swoje narodzenie, dla siostry jestem po prostu Gaga. Wie że jestem jej siostrą ale wydaje mi się że mało rozumie. W końcu ma dwa latka. Ale kim jestem dla swojego przyjaciela Michała? Jest jedyną osobą która wie o mnie dosłownie wszystko. Mam nadzieję że dotrzyma obietnicy i spotkamy się w końcu jeszcze w tym roku.
 Po wizycie pojechałam na biwak. O tym to już nie mam siły gadać. Z opowiadań mojego "Taty" Krzyśka wyobrażałam sobie harcerstwo zupełnie inaczej. Na dziś muszę już kończyć, Do napisania.



Wasza Dasia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz