wtorek, 8 listopada 2016

"Kamienie Na Szaniec"

 Zawsze wzbraniałam się zarówno od książki jak i od filmu. Wychodzę z założenia że film nie oddaje tego co jest na papierze. Będąc chora nie wiem co mnie natchnęło ale stwierdziłam że obejrzę wersję ekranową. Nie umiem stwierdzić czy to był błąd czy nie. Na następny dzień pojechałam do swojej prababci. Włóczyłam się po parkach a następnie wstąpiłam do swojej prababci. Po ciepłej herbacie udałam się do najbliższej księgarni i kupiłam książkę o wyżej wymienionym tytule. Zakochałam się i w tym i w tym. Przyznam że książka rozkleiła moje serce. Gdy ją czytałam, w głowie miałam idealnie zarysowaną postań głównych bohaterów. Brutalne części w mojej głowie były bardziej realistyczne od filmu. Szokującym faktem na pewno nie jest to iż przeniosłam się w tamte okropne czasy. Jeśli chodzi o harcerstwo (te nie z czasów wojennych), kiedyś było lepiej. Zanim poszłam na swoją pierwszą w życiu zbiórkę, dziadek opowiadał mi o obozach, biwakach i zbiórkach za jego czasów. Głównie to te opowieści przyczyniły się do tego gdzie jestem i co robię. Niestety teraz harcerstwo wygląda inaczej. Wiele razy spotykam się że wstępują do nas ludzie bez odpowiednich wartości, ludzie egoistyczni i skupiający się na sobie. Doskonale wiem że nic na to nie poradzę. Ratuje nas to że są wśród nas prawdziwi harcerze. Staram się  robić wszystko tak aby było po staremu no ale nie jest to takie łatwe. Podsumowując książka wspaniała i prawdziwa. Każdy powinien ją przeczytać. Rudy? bohater...Alek?Niesamowity...Zośka?Genialny...
 A jeśli chodzi o filmowego Zośkę to informuję że Tadeusz został moją miłością <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz