Jak każdy na początku nie miałam żadnej funkcji, byłam tak zwanym biszkoptem. Po upływie czasu dorobiłam się funkcji Zastępowej w drużynie oraz Przybocznej w Gromadzie Zuchowej. Tak więc w mojej szafie wiszą dwa sznury: brązowy oraz zielony. Oczywiście mam też po dwie chusty i dwie pary pagonów. Z drużyny od której wszystko się zaczęło- granatowo żółtą, natomiast z gromady błękitną. Moim marzeniem było zostanie drużynową, i mienie swojej własnej drużyny starszo harcerskiej. Odkąd pamiętam uwielbiam się zajmować dziećmi (można się domyślić po zielonym sznurze) dlatego niedawno mój drużynowy oznajmił mi że w przyszłym roku tworzymy szczep, a ja zostaję drużynową gromady zuchowej. Byłam prze szczęśliwa. Mimo iż miałam jeszcze z 10 miesięcy czasu to już zabrałam się do tworzenia nazwy, plakietek, loga i całego planowania. Moją dobrą passę przerwał ostatni piątek. Wieczorem pisałam z moją drużynową gromady i okazało się że oficjalnie chce zamknąć naszą GZ. Jedni przyboczni za młodzi, a inni typu ja i moja koleżanka nie chciałyśmy jej przyjmować. Po jej słowach że miała we mnie nadzieję i nadal ma, zwyczajnie nie wytrzymałam. Nie mogłam zostawić tych dzieci...
Tak więc w grudniu mam mianowanie. Boję się, mam okropne obawy. Ale potrzeba jakiś wyzwań. Jest to moją pasją wiec mam nadzieję że coś zdziałam...
Piszcie co o tym sądzicie i jakie wy macie funkcje :3
Pozdrawiam dh. Dasia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz